REKLAMA

Zakazani spadkobiercy króla alfa

REKLAMA
Zakazani spadkobiercy króla alfa
REKLAMA

„Najwyraźniej nikt na tym świecie nie wie, czy ktoś naprawdę nie żyje”.

Draven prawie się uśmiechnął, ale rozmyślił się.

Dotarli do drugiego sanktuarium o świcie.

Leżał pod opuszczonym klasztorem.

Elara w końcu spotkała się ponownie z trojaczkami.

Trzymała wszystkie trzy.

Płakała bezgłośnie.

Draven obserwował wszystko z drugiego końca pokoju.

Nie podszedł.

Saran zrozumiała.

Elara została zmuszona do publicznego odrzucenia go.

Ale wiedza nie zmazała szkód.

W końcu Elara podniosła wzrok.

„Nigdy nie miałem tych słów na myśli”.

Draven zacisnął szczękę.

“Ja wiem.”

„Grozili dzieciom”.

“Ja wiem.”

„Pomyślałem, że jeśli przekonam ich, że cię nienawidzę, to cię oszczędzą.”

„Oni tego nie zrobili.”

“NIE.”

Ich smutek wypełniał pokój, jakby była tam inna osoba.

Saran cicho odeszła.

Na zewnątrz świt barwił góry.

Jej rana już zaczęła się goić.

Krew wilka.

Kolejna nieprzyjemna niespodzianka.

Draven dołączył do niej później.

“Jak się masz?”

“Zdezorientowany.”

“Rozsądny.”

“Zły.”

„Również rozsądne.”

Saran spojrzała na niego.

„Czy nadal ją kochasz?”

Draven nie odpowiedział od razu.

“Tak.”

Ból ścisnął klatkę piersiową Sarana.

Kontynuował.

„Ale nie tak, jak ja to zrobiłem.”

Odwróciła wzrok.

„To brzmi wygodnie.”

„To nieprawda.”

„Saran.”

„Nie jesteś mi winien żadnych wyjaśnień.”

„Chcę ci dać jeden.”

Ona milczała.

„Elara jest częścią mojego życia.”

„Ona jest matką twoich dzieci.”

“Tak.”

„Nie proszę cię, żebyś to wymazał.”

“Ja wiem.”

Draven podszedł bliżej.

Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!

REKLAMA
REKLAMA