Zastanowiłem się przez chwilę. „Może tak” – powiedziałem.
Noah podniósł wzrok. „Naprawdę?”
Nagle zdałem sobie sprawę, że wpakowałem się w bardzo poważną sytuację. „Może”. Wtedy przypomniałem sobie coś, o czym mówił mój starszy kuzyn. „Ale najpierw musimy iść na bal maturalny” – dodałem.
„Co to jest bal maturalny?”
„Taniec.”
Noah zmarszczył brwi. „Teraz mamy tańce”.
„Nie. Bal maturalny to czas, kiedy jesteśmy już prawie dorośli.”
„Och.” Wyciągnął mały palec. „Obiecujesz?”
Zaczepiłem swoją o jego. „Obiecuję.”
Zapomniałam o tym do kolacji. Noah nie.
Część trzecia: Co zrobił Noe, nigdy tego nie wyjaśniając
Dwanaście lat to długi czas, żeby przyjaźń przetrwała dzieciństwo. Nasza jakoś przetrwała. Nie zawsze chodziliśmy na te same zajęcia. Poznaliśmy innych przyjaciół. Rozwijaliśmy różne zainteresowania. Noah zafascynował się baseballem. Ja zafascynowałem się sztuką. Próbował uczyć mnie statystyk baseballowych. W odwecie zmusiłem go do odwiedzenia muzeów sztuki. Żadna z kampanii nie odniosła sukcesu.
Potem, kiedy mieliśmy dwanaście lat, moi rodzice się rozwiedli. To zmieniło mnie w sposób, którego wtedy nie rozumiałem. W naszym domu zrobiło się ciszej. Tata przeprowadził się do mieszkania dwadzieścia minut drogi ode mnie. Mama zaczęła udawać, że nie płacze. Ja zacząłem udawać, że nie zauważam. W szkole przestałem dużo jeść na lunch.
Noah to zauważył. Nigdy nie prosił mnie o wyjaśnienia. Po prostu siedział obok mnie. Czasami mówił. Czasami nie. Kiedyś spędził piętnaście minut bez przerwy, tłumacząc, dlaczego nasza drużyna baseballowa potrzebuje nowego miotacza rezerwowego. Zrozumiałem jakieś cztery słowa. I tak pomogło.
Lata później, kiedy oblałam pierwszy egzamin na prawo jazdy, Noah pojawił się w naszym domu z dwoma lodami. „Dlaczego dwa?”
„Po pierwsze, bo próbowałaś” – powiedział.
„A drugi?”
„Bo źle prowadziłeś”. Rzuciłam w niego poduszką.
Kiedy miałem szesnaście lat, powiedziałem mu, że chcę rzucić sztukę, bo dziewczyna z mojej klasy śmiała się z jednego z moich obrazów, ukradł najbrzydszy rysunek dinozaura, jaki kiedykolwiek zrobiłem. Następnego ranka znalazłem go przyklejonego taśmą w jego szafce.
„Noe! Dlaczego to tam jest?”
Przyjrzał mu się uważnie. „Nadal wygląda jak ziemniak z rękami”.
„To zdejmij to.”
“NIE.”
“Dlaczego?”
„Bo nie możesz jeszcze zrezygnować, Chrissy.”
“Dlaczego nie?”
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






